piątek, 15 października 2010

Sprawy organizacyjne i info o Voyagerze

Nie mogę się już doczekać następnej niedzieli! Muszę jeszcze tylko złożyć deck do edh, ale do rzeczy!
W tygodniu podeślę listę bannów na edh.

Proszę o zapisy osób pewnych przybycia na drafta tutaj w komentarzach lub na moje maila: stalkerowaty@gmail.com (tylko imie lub ksywka). Chcę wiedzieć ile boosterów muszę przygotować.

Można przyjść ze swoimi boosterami na drafta, nie ma problemu (tylko proszę mnie o tym powiadomić).

Będą dodatkowe nagrody! Prawdopodobnie będzie to 6 boosterów (zobaczymy co da się utargować w Rebelu, może będzie więcej!)

Wstęp na konwent niestety płatny... 5zł akredytacja na 2 dni (w sobotę są planszówki również zapraszam! Szczegóły na stronie gkf.org.pl). Poniżej rozkład jazdy Voyagera.

Sobota - Dzień bitewniakowo-planszowy
Godz: 12.00-20.00
- Firestorm: Armada
- Lord of the Rings Strategy Battle Game
- różniste planszóweczki i prelekcje (przychodzicie z ekipą znajomków i siekacie sobie!)

Niedziela - Dzień Magic: The Gathering i LARPowy
Godz. 10.30-21
- turniej Magic: The Gathering
- LARP prowadzony przez naszych przyjaciół z Zardzewiałego Topora
Wasz zawsze oddany w niesamowitości,
-Super Meat Boy


Na razie tyle informacji - stay tuned!

poniedziałek, 11 października 2010

SNM #7 już 24 października (niedziela)

Druga edycja Voyagera 2010 zapowiada się ciekawie, a już na pewno dla fanów mtg.

W niedzielę 24 października od godziny 10:30 startujemy z niesankcjonowanym turniejem EDH. Wpisowe 0 zł, a o nagrody się postaram!
Krótko o EDH:
1. Każda talia musi posiadać równe 100 kart (razem z generałem), występują tu zasady jak w singletonie to znaczy że możemy posiadać tylko 1 kartę o danej nazwie w decku, wyjątek tu stanowią basic landy których możemy mieć dowolną ilość. W EDH nie dysponujemy sidebordem.
2. Generał to legendarna creatura.
3. Nie wolno nam posiadać żadnych kart które są w innym kolorze niż nasz generał (wyjątek stanowią artefakty, bo są bezkolorowe, lecz nie te z Alary Reborna jako że te mają swój kolor).
4. Każdy z graczy zaczyna grę z 40 pkt życia, a jego/jej generał z 21 pkt, w momencie śmierci generała (gdy jego hp spadnie poniżej 0) przegrywamy. Jednakże tylko generał przeciwnika może zadać obrażenia w punkty życia naszego generała.
5. Po rzucie kością/ zdecydowaniu kto rozpoczyna generał wystawiany jest na stół (lecz nie jest on wliczany jako permanent, lecz jako karta na chwile obecna poza grą) skąd może zostać zagrany za swój koszt.
6. W momencie gdy nasz dowódca opuszcza grę (tj. ginie lub zostaje usunięty z gry) wraca w miejsce gdzie zaczynał, poza grę, z tym wyjątkiem iż otrzymuje on kontrę która oznacza iż następne jego zagranie kosztuje nas o 2 many (bez kolorowej) więcej, co więcej dostaje kontrę za każdą takową sytuacje i za każdą jest droższy o 2.
Taki opis znalazłem na mtgnews.pl. Tutaj znajdziecie jeszcze spis kart zbanowanych i pełne zasady po angielsku.

Turnieje t2 i draft SoM
O godzinie 16:00 (no może z kilkunastominutowym opóźnieniem) rozpocznie się turniej standard i booster draft ze Scars Of Mirrodin. Do wyboru. Na turniej t2, tak jak zawsze, 12 zł wpisowego (booster od gracza do puli), a draft 45zł (3 boostery do drafta i 1 booster do puli nagród, bez redrafta).

Na EDH postaram się o jakieś dodatkowe nagrody! Także przybywajcie bo warto - będzie fun! Powiadomcie znajomych o turniejach i komentujcie jeśli macie pytania/uwagi/sugestie!
Więcej szczegółów wkrótce...

Pozdrowienia, Janusz Stalkerowaty

niedziela, 26 września 2010

Pre-release Scars Of Mirrodin

Witam wszystkich. Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście na Pre-releasach organizowanych w Trójmieście. Przykro mi że nie mogłem pograć z Wami. Jestem na dwutygodniowej delegacji we Włoszech i postanowiłem zagrać Pre tutaj - w Rzymie :) Chciałem się z Wami podzielić moją relacją z tego eventu.
Nie znając ni w ząb włoskiego już od piątku wieczora zacząłem studiować spoiler po angielsku i włosku, porównując oba. Volare = Flying, Toca Lame = Deathtouch, Cautela = Vigillance, itp. Bułka z masłem.

Niedzielnym rankiem (26.09.2010) wybrałem się do sklepu o nazwie Games Academy. Fajny sklep, dużo miejsca.
Jak na polaka przystało, zacznę od narzekania - to było najdroższe pre na jakim przyszło mi zagrać - kosztowało, aż 24 Euro (prawie 100zł). Przybyło 24 albo 26 osób. Rozegraliśmy 5 rund i w top8 drafta. Każdą grę rozpoczynałem od tekstu: "I'm sorry, but I'm not speaking italian, only english". Lekka konsternacja u przeciwników, ale dało się dogadać. Zestaw po swapie dostałem całkiem, całkiem. Poniżej zdjęcie decku, który złożyłem z tego zestawu.
Jak widać nie ma wiele bomb, a są i zapychacze. Moją ulubioną kartą, która wygrała sama z siebie, jest Volition Reins. Zawsze kradła coś użytecznego np. Argentum Armor (po tej akcji opp rzucił karty i coś tam pod nosem po włosku przeklinał). Kolejnymi super kartami są Infiltration Lens, Golem Artistan oraz Contagion Clasp. Za to Casp z Glimmerpoint Stag i Lumengrid Drake robią nieludzkie rzeczy w lategame :)

Grało się dobrze i bariera językowa easy do przejścia.
Pocisnąłem 3:0, potem zremisowałem, niefortunnie dla mojego opponenta skończył się czas, a byłem w gorszej sytuacji i mogłem tą grę przegrać. Następnie wziąłem remis. Top 8 i draft. To był hardcore bo czasu na "czytanie" kart było mało, a draft prowadzony w tempie competitive :)

Złożyłem GW ze sporą ilością artefaktów i solidnym removalem (2x Dispanse Justice, Revoke Existence, Slice in Twain oraz Contagion Clasp, znów w towarzystwie białego Łosia). Miałem sporo Myrów manodajek i takiego co zadaje 2 dmg jak schodzi do graveyardu i podjąłem ryzyko zagrania Culling Dais. Super karta - Daisy zrobiły mi 2 gry. Pysznie dobiera się karty gdy już nie potrzebuję się jakiś małych keatur.

Wygrałem w Top8 ćwierćfinał i półfinał po 2:0 a w finale wziąłem split. Dostałem 9 paczek (niby mało, ale 24 paczki z nagród poszły na drafta) .
Jestem mocno uradowany faktem, że jestem w formie i że nowy format również, ponieważ atakujemy z Migaczem i z Piotrem na Bochum pod koniec października na GP, które to odbędzie się w formacie sealed.
Pozdrowienia z gorącego Rzymu, Janusz Stalkerowaty.

czwartek, 16 września 2010

Raport Michała "Migacza" Mrozka z GP Goeteborg

Gp zaczęło się na dworcu w Tczewie, na którym znalazłem się z Dozem w środku nocy. Dzięki wspaniałemu rozkładowi jazdy oferowanemu przez PKP do stolicy można się dostać jedynie 1 pociągiem i to z przesiadką żeby zdążyć na samolot wylatujący o 13. Pełni dobrych nadziei około północy wgramoliliśmy się do pociągu i po jakiś 15 minutach szukania znaleźliśmy wybitne miejsca siedzące. Z zaśnięcięm było trochę gorzej, w przedziale siedział koleś od góry do dołu ubrany na czarno , mający spojrzenie seryjnego mordercy, który dodatkowo czytał książkę "12 sposobów zadawania bólu". Więc pełen wątpliwości wolałem jednak nie spać tej nocy. Około godziny 6 rano wysiedliśmy w Kutnie gdzie mieliśmy przesiadkę i po jakiś 15 minutach czekania zajechał kolejny pociąg. Pełen radości zająłem miejsce i przymierzałem się do zaśnięcia, gdy nagle wbił biznesmen w wieku średnim, który omyłkowo zamiast żelu pod prysznic użył wody kolońskiej. Dodatkowo pochodziła ona pewnie z biedronki, bo mimo to że byłem trzeźwy mimowolnie zaczęło mi się kręcić w głowie i ze snu jak zwykle nic nie wyszło.

Nie wchodząc w dalsze szczegóły w okolicach godziny 15 wylądowaliśmy na wspaniałym lotnisku w Goeteborgu (nawiasem mówiąc leśna szkółka lotnicza w Węgorzewie Dolnym ma bardziej imponujące lotnisko), z którego odebrał nas kuzyn i pełni nadzieii pojechaliśmy ostro kimać. Następnego dnia po zapłaceniu wpisowego i otrzymaniu wspaniałej dzidy (Umezawa's Jitte) zostaliśmy zaproszeni do spisania zestawów i ostrego sycenia.

Zestaw trafił mi się średni na jeża, nie maiłem żadnego removalu, za to miałem dużo lataczy i 2 x sleep no i prawdziwego siepacza jakim jest Baneslayer. Dlatego zdecydowałem się zagrać UW naporkiem z lataczami. Ponieważ miałem 2 bye za ranking mogłem porozglądać się na miejscu i poobczajać jakie decki stworzyli liczni gracze. Zaskoczyło mnie że tak dużo ludzi ma bye na tak wielkim evencie, a niektóre ekipy składały się wręcz z samych takich siepaczy

Wolny czas minął bardzo szybko i praktycznie po chwili siedziałem już naprzeciwko mojego pierwszego przeciwnika.

Runda 3 (Hiszpan)

Dostałem jakiś marny draw, ale była drugo-turowa sowa więc obv keep. Z sowy doszedł topór i magiczny tandem szybko zaczął kutać przewinika. Grał on 3 albo 4 kolorowym deckiem mający masę akceleracji i dużo dobrych kart. Koleś prawie się obronił rzucając corrupta (za 5 w 4 kolorowym decku :)) ale pokazałem safe passage i zwinął zabawki.

W drugiej grze posajdowalem więcej kontrmagii i brutalnie usiadłem negatem w jego 3-cio turowego cultivate, po jego minie czułem ze złapał straszne plecy w tej chwili, ale topdeck dał mu kolejna kultywacje po czym zaczął sypać zielone szaleństwo. W międzyczasie próbowałem go zakutać jakimiś marnymi lataczami, ale w momencie gdy pojawił się wielki i niedobry pająk, plan zrobił się ciężki do wykonania. Na szczęście kupiłem mistyfying maze i po ostrych wymianach stopniowo opanowałem sytuacje. Kluczowa tura (ja na 3 życia, koleś 6/4 trampki w stole , u mnie 7 landów ,zabijam go w następnej, koleś gra acidic slime, wiedziałem że chce mi zniszczyć maze więc musiał podaktorzyć, powiedziałem mu ze przykro mi gg i zagrałem cancela, koleś zrezygnowany zwinął zabawki :)

9 punktów i obawy ze sowa z toporem to szczyt możliwosci mojego decka.

Runda 4 (Holender wyglądający jak Japończyk)

Jak zobaczyłem mojego przeciwnika to wpadłem w poważne obawy że trafiłem na pro. Sposób tasowania przeciwnika dodatkowo mnie w tym uświadczył. Jak już przegrałem rzut kostką to wiedziałem że jestem w czarnej dupie, a jak zmuliganowałem pierwszą rękę to już widziałem siebie wracającego do domu z niczym. Rozpoczęła się gra pozycyjna, zaczęliśmy sypać nasze zabawki i niemrawo się atakować, w pewnym momencie dostałem gwiazdę sezonu - Baneslayera. Koleś zaczął mnie ostro threshować, poszedł się spytać o coś sędziego i rozkminiać jakiś power play, po czym wrocil i zaatakował mnie wszystkim, zacząłem się strasznie pocić , rozważałem wszystkie złe rzeczy jakie mnie mogą spotkać i spotkały przez ostatnie kilka lat, po czym wyblokowałem jego kabany, koleś ku mojej uciesze tylko dograł +2 +1 dla wszystkich, giant growtha i diminisha, także pełen radości, że nie było mighty leap, przeszedłem do untapu i rozpocząłem atak benkiem, OCZYWIŚCIE Z SIEKIERĄ!!!!, potem koleś untap, brak ataku , dogrywa swojego bena, ja untap sleep (on :K%$&%$ mac w 4 językach) i swobodny kill.

W drugiej grze to mój przeciwnik miał poważne obawy że trafił na pro, dodatkowo swoim sposobem tasowania go w tym utwierdziłem, a jak zmuliganwał pierwszą rękę to już widział siebie wracającego do domu z niczym. Przez co podjął fatalną decyzję o keepnięciu nicości i przegrał przeklinając tym razem w 9 językach.
12 punktów i lekki głód , w tym momencie podjąłem błędną decyzję o nie kupieniu sobie kawy w sklepie (cena 15 zl mnie odstraszyła) przez co do następnych gier podbiłem z lekka zbity z tropu.

Runda 5 (niszczyciel psychiczny z pólnocnej Europy)

Ta gra była naprawdę ciężka, przede wszystkim dlatego że przeciwnik wydzielał taką woń że momentalnie zaczęło mi się kręcić w głowie. Dodatkowo robił długie przerwy, w trakcie których bestialsko paraliżował mnie toksynami. Swoją drogą to zajebista taktyka, nie wiedziałem że gazy bojowe są dozwolone na turniejach sankcjonowanych przez DCI. Koleś zaczął grać swoje mighty zabawki i generować taką pakę że mi było wręcz głupio że moje stwory są tak mizernie słabe, na szczęście dostałem benka i stopniowo zacząłem wychodzić z nędzy. Dodatkowo uśpiłem jego wojownicze zapędy i już myślałem że to gładki koniec kiedy typ zagrał magma fenixa :| Ja dalej myśląc że jest spoko stuknąłem benasmi, który został zblokowany dostawiłem azurowego dreaka i patrzyłem tylko jak benasi dostaje bolta z końcem i żegna się ze mną odchodząc w niebyt. Oczywiście koleś miał pełna synergie swojego decku z fenixem także nie bylem w stanie zatrzymać jego hord i przegrałem pierwszą grę na gp.

W drugiej grze wyszła wielka bolączka mojego decku, otóż gargoyle sentinel (których miałem aż 3 z braku lepszych opcji) to bardzo słabe połączenie ze sleepem i zabijaniem przez co zabrakło mi kluczowych damagy, a koleś grał tylko same bombowe czerwone spalenia i jechał mnie swoją maszyną. Dodatkowo gdy opanowałem sytuacje i już myślałem że będzie dobrze dołożył whispersilk cloaka i docisnął mnie do kości. To koniec porażka.

12 punktów i ciągle nie kupuje kawy

Runda 6 (koleżka w koszulka worlds competitor, F#CK :| ULTRA PRO)

Oczywiście kolejny deck z zielonym kolorem i oporowa ilością cudgel trolli, wielkich pająków i przegiętych lataczy. Koleś zagrał po 2, a ja nie miałem żadnego removalu, uwielbiam ten format. Na szczęście cały czas dogrywałem aggro i w odpowiednim momencie uśpiłem jego nic nie znaczącą armie co dało mi gładki win.
W drugiej grze postanowił zagrać jedynie stworka 1/1 i bezskutecznie mnie nim atakować, potem grał sleepa żeby przeżyć turę i zginął z dziwnym grymasem na twarzy. Potem widziałem go jak próbuje złapać kontakt z rzeczywistością, ale było mu wyraźnie ciężko po naszej grze.

15 punktów, jest szansa :)

Runda 7 (Trochę grubszy koleżka)

Do stolika podchodzi typowy magicowiec, za to z perfekcyjnym angielskim. Koleś zaczął mi opowiadać historię swojego życia, jak to na 4 gpt Goeteborg zrobił top8 ale na żadnym nie wygrał bye'ow, jak to próbował się dostać na pro toura ale dostał screw no i w końcu jak grał nationalsy i zrobił 0-7 zgłoś się. Zwykle kolesie co dużo gadają są zajebiście pewni siebie i to co mi zaserwował koleżka pozostawiło mnie w głebokim szoku. Dostałem ultra rękę (t2 sowa , t3 cloud elemental , t4 2/3 fly first strike , t5 bennasi) na co koleś mi zagrał (t2 ember hauler , t3 +2 +2 mountainwalk + bolt w clouda, t4 chandra outrage w mojego latacza, t5 mind control w bennasiego) pełen zażenowania przeszedłem do następnej gry.
Ta z kolei to bliźniacza wersja gry pierwszej oprócz tego że koleś zagrał jeszcze chandre, forsee, 2x mind control i na koniec jak z tego wychodziłem (a jak :) ) dograł sleepa. Pełen szoku poszedłem się przewietrzyć i wiedziałem że nie mogę już nic przegrać i że teraz będzie tylko lepiej.

Runda 8 (Marijn Lybaert , obv trafiłem na mega pro w walce o wszystko)

Nie wiem jakim cudem ten typek przegrał 2 gry, ale znowu okazało się jak to konstrukcja UW topi niemiłosiernie z konstrukcja UR. W pierwszej grze koleś mi zagrał scroll thiefa na 3ciej po czym czyścił mu drogę i dobierał karty, w momencie kiedy koleś miał pakę w stole i 5 kart na ręce, ja nic w stole nic na ręce twardo czubie baneslayera, który mnie zabija przejęty z threatena.

W drugiej grze ja dostałem trzecio-turowego scrol thiefa , niestety plan bronienia nie był już tak rozwinięty jak u przeciwnika i został szybko spopielony chandra outragem, Potem dograłem bennasiego, niestety nie jest to najlepszy mythic w m11 bo przegrał walkę z inferno titanem.

Łapiąc 3 loose zdropowałem z turnieju. Po czym jednak się dowiedziałem że może jakieś x -3 zrobi day 2 poszedłem w ostatniej chwili zapisać się ponownie, co się gładko udało, oczywiście sędziowie są bardzo niechętni do takiej akcji, ale da się zrobić taki myk :)

Runda 9 (gra for fun, Holender)

Ta gra była bardzo przyjemna i radosna, co chwile żartowalismy sobie z naszych kart i tego co robimy, przecwinik zaczął ładować jace, a ja staralem sie mu w tym przeszkodzić, w końcu doszło do takiej sytuacji że mialem 21 kart w bibliotece, jace miał 10 konterów i przecwinik zastanawiał się co zrobić, zamiast przewinąć mi 20 kart, dobrał kartę co wygralo mu gre :) Mialem na niego przygotowany plan ze sleepem i równo wyliczonym dmg, niestety dobral za B -1/-1 i tap co sprawilo ze zabrakło 1 dmg :)
W trakcie sidowania moj przeciwnik zaczął sie smiać ze swoich kart sidebordowych, gral UB pokazal mi że ma shade latajacego na side, ujal to w ten sposób " it's a good card, but I don't feel connection with the shade", co w połączeniu z miną jaką zrobił było bardzo śmieszne.

Nie pamietam za bardzo gier po side, wiem że wygrałem i zakończyłem swoją przygodę na pierwszym GP, pozdro dla czytelników tsmtg.blogspot.com = ]

Autor: Migacz
Korekta: Stalkerowaty

wtorek, 14 września 2010

Relacja i wyniki z SNM#6

Na ostatnim SNM, który odbył się w niedziele 12 września, zagraliśmy turniej w formacie standard i booster drafta M11.

Standard zagrało 13 graczy i stworzony został jeden pod 8-osobowy na drafta.
W turnieju standard wygranym okazał się Piotr Aniołkowski! Brawa dla niego! Pokonał w drodze do pierwszego miejsca mnie i Migacza.
Rozegraliśmy z Piotrem mirror UW. Pomimo kilku błędów, które Piotr popełniał w trakcie rozgrywki pokonał mnie przez mój duży błąd (nie zauważyłem Celestial Colonnade).
Cieszę się, że młodzi gracze z turnieju na turniej grają coraz lepiej i wygrywają!

Draft M11 - Wygrał Tomasz "Levy" Lewańczyk, tuż za nim z taką samą ilością punktów Kamil Karczmarzyk, na trzecim miejscu Adam "Puchaty" Nagórski.
Dodałem kilka zdjęć z tych turniejów oraz tutaj standingi po 4 rundach standardu.

piątek, 10 września 2010

SNM #6

Dla pełnej ścisłości na niedzielnym SNM odbędzie się turniej formatu standard i równolegle draft dla 8 chętnych osób.

Zapraszam!!

czwartek, 9 września 2010

draft M11 na SNM

Na najbliższym, niedzielnym SNM (11.09.2010) będzie możliwość zagrania drafta - jeśli zbiorą się osoby do gry. Wstępnie są już 3 osoby chętne - potrzeba jeszcze pięciu śmiałków.
Proszę o zgłaszanie chęci udziału na maila (stalkerowaty@gmail.com)

Draft rozpocznie się ok. godziny 16:00
Boostery (draft seta) można będzie nabyć za 35zł
Nagrody wedle uznania graczy - mogą być boostery do puli albo redraft.

Pozdrowienia i do zobaczenia już w niedzielę.

niedziela, 5 września 2010

Zmiana terminu SNM#6 na niedzielę 12 września

Z powodu wesela w sobotę w klubie Maciuś I przekładamy SNM na niedzielę 12 września! Godzina pozostaje bez zmian!

SNM#6 już 12 września!

Co tu dużo pisać, przygotujcie swoje talie do standardu i przybywajcie! Saturday Night Magic tym razem Sunday Night Magic już 12 września 2010 (niedziela) organizowany przez GKF w kooperacji z Trójmiejską Sceną Magic the Gathering.
Będzie to jedna z ostatnich szans pograć w formacie t2 z blokiem Alary i edycją M10.
Wszystkie szczegóły poniżej i na plakacie.

data: 12 września 2010 (niedziela)
godzina: 16:00 (zapisy od 15:30)
miejsce: Klub Maciuś I, ul. Opolska 2, Gdańsk
format: standard (t2)
wpisowe na nagrody: 12 zł
nagrody: boostery m11 i karty promo


Zapraszam!

Prerelease Scars of Mirrodin


Tak jest! Prerelease Scars of Mirrodin już niedługo ( 25 i 26 września) i można zgłaszać swoją chęć wzięcia udziału w turniejach na mail sklepu Futurex (futurex@home.pl)
Informację o turnieju na stronie Futurexu.

Zapraszam szczególnie w niedzielę, bo tego dnia będę prowadził turniej.